Myślał o tym, kiedy po raz pierwszy jechał do Kłodzka autobusem oddać krew. Przyszło mu to do głowy samo, nagle, jakiejś nocy, gdy bolał sam siebie tak dotkliwie, że chciało mu się wyć. Może lokalne radio podsunęło mu ten pomysł. Mówiło się przecież o honorowym krwiodawstwie, może strzęp gazety wpadł mu w ręce. Był już tak bardzo Bronkiem, że nie zastanawiał się głębiej nad tym pomysłem. Zrobiło mu jakoś słodko i sprawiedliwie tak oddać komuś krew, to co się ma w środku, co nie widzi świata, nie zna promieni słońca, a co sprawia, że się żyje. Upuścić z siebie te wewnętrzne czerwone rzeki, obrzydliwie ciepłe i gęste, i wierzyć, że ktoś je zechce przyjąć z całą ich pamięcią nieostrych, białych północnych pejzaży, kwaśne od przerażenia, nadpsute z bezsilności. .
- A może pojedziemy prosto do kafejki Three Guys i obÂjemy siÄ™ naleÅ›nikami? - zaproponowaÅ‚a Serena.. "PrzyjechaliÅ›my tu za późno", powiedziaÅ‚a poważnie Erika i usiadÅ‚a na łóżku. "JesteÅ›my za starzy na wzruszenia. Zobacz, jakie mam spuchniÄ™te nogi".. – Co z ochroniarzem w garażu? Jest na sÅ‚użbie przez całą noc?. ChciaÅ‚m mu wierzyć ChciaÅ‚m też co sobie włśie uÅ›iadomiÅ‚m, nadal siÄ™z nim spotykać WestchnÄ™uc0Å‚m.. - Nie ma sprawy. - Greg siÄ™gnÄ…Å‚ do plastikowej miski, muskajÄ…c palcami dÅ‚oÅ„ Dana. - WspomniaÅ‚eÅ›, że ojciec nie gotuje najlepiej, wiÄ™c uznaÅ‚em, że warto coÅ› przynieść.. - GratulujÄ™ zwiÄ…zania famulusa, Rachel Mariano Mor¬gan - powiedziaÅ‚. - Wzywaj mnie imieniem Algaliarept. JeÅ›li komukolwiek je zdradzisz, automatycznie staniesz siÄ™ moja. I nie myÅ›l, że skoro nie musisz siÄ™ znaleźć w krÄ™gu, by mnie wezwać, to jesteÅ› bezpieczna. Należysz do mnie. Nawet twoja dusza nie jest warta twojej wolnoÅ›ci. I z tymi sÅ‚owy zniknÄ…Å‚ w kłębie czerwonej mgieÅ‚ki, zostawiajÄ…c po sobie zapach tÅ‚uszczu i smażonych ziem¬niaków.. - WÅ‚aÅ›nie tak na mnie dziaÅ‚asz - odwarknęłam. RozeÅ›miaÅ‚ siÄ™. ChÄ™tnie kopnęłabym go w kostkÄ™..
Partners
Kategorie
Losowe:
- - Nic nie nastąpiło. Ten kombinezon zatrzymuje światło, a nawet pociski z .
- Unikanie jego spojrzenia nie zapobiegło jednak temu, że czułam na sobie .
- Nie wiadomo kiedy minęła godzina i przedstawienie się skończyło. Wstaliśmy tak jak wszyscy choć wiedzieliśmy, że wychodzenie z teatru trochę potrwa. Quinn wziął mój szal i owinął go wokół moich ramion. Żałował, że się zakryłam – przeczytałam to bezpośrednio z jego umysłu. .
- - Forty-kurwa-Niners! .
- rozbawioną niż zmartwioną. .
- swoimi jedwabistymi ustami. .
- szczęśliwa, jeżeli będziesz chciał mnie ograniczać. .
- Budynki przy ulicy były w równie złym stanie jak chodnik. .
- - W jaki sposób zginie? - spytał. .
- Miałam ochotę zapytać, co to za „my", którzy oceniali, czy mogą z nas być jeźdźcy, ale bałam się odezwać i tak jak inni potruchtałam za nią. Zatrzymała się przed szeregiem pustych boksów. Przed nimi stały widły i taczki. Lenobia odwróciła się do nas. .